english | polski
Dawid Brykalski, Muscinews.pl
Nie do końca rozumiem porównania wobec projektu Lunatic Soul do Dead Can Dance. DCD to ponad wszystko głos Lisy Gerard, a Mariusz Duda takim głosem nie dysponuje i doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Dlatego też w swoim śpiewie porusza się w obszarach, które nie sprawiają mu większego kłopotu i brzmi to bardzo dobrze. Kolejne porównanie jakie znalazłem w sieci wobec Lunatic Soul to Pink Floyd. A gdzie tam!? Jedynie pewne podejście do rytmu i tym samym struktury utworów mogą nieco przypominać Pink Floyd, chwilami też brzmienie płyty nieznacznie dryfuje w stronę PK lub Petera Gabriela. Są to jednak takie niuanse, że spokojnie można uznać Lunatic Soul za produkt oryginalny. Idealnie, że płyta ta ukazuje się teraz. Jesień to wymarzona pora na słuchanie takiej muzyki. Stonowanej, wysmakowanej, trochę melancholijnej, trochę smutnej. Mariusz Duda – basista i wokalista Riverside nagrał płytę krótką, bardzo spójną i przepełnioną artystyczną i emocjonalną treścią. Ciekawe aranżacje, niebanalne melodie, bardzo dobra produkcja studyjna, intrygujące rozwiązania muzycznych planów. I jeszcze jedno, co mi przypadło do gustu i tu rzeczywiście można pokusić się na pewne porównanie do dokonań Petera Gabriela – wielokulturowość. Niełatwo połączyć różne, odległe od siebie krainy na jednej płycie, a tu znów duży plus dla Lunatic Soul – sztuka się udała.
Celowo nie wyróżniam żadnego z nagrań, choć wiadomo, że niektóre to dość osobiste opowieści/wyznania lidera projektu. Po prostu płyty doskonale się słucha jako zamkniętej całości. Wtedy czerpie się największą przyjemność z obcowania z tak udaną produkcją. Wydaje mi się również, że to bardziej intymna płyta i muzyka Dudy niż dotychczasowe płyty, które nagrał z Riverside.
Mimo, że promocja płyty (te niezręczne porównania) przypomina mi trochę zabiegi jakie się czyni przy wydawaniu krajowych pisarzy: nasz Iksińki jest równie dobry jak J. R.R. Tolkien, Kowalski nastraszy was lepiej niż Stephen King, itd. nie należy się zniechęcać. Przeciwnie! Dobra powieść obroni się sama. Podobnie Lunatic Soul. To dobra płyta – będę do niej chętnie wracał – i z pewnością obroni się sama. Bez żadnych wydumanych, kompletnie niepotrzebnych porównań.
Dawid Brykalski
link
[ ^ ^ ^ ]
|